Sposobność do pomówienia o owym pocałunku nadarzyła się jednak dopiero we wtorek na korepetycjach z Transmutacji. Kiedy Hermiona stała pod drzwiami biblioteki, cała aż się trzęsła ze zdenerwowania. Nie widziała Malfoy'a od tego nieszczęsnego patrolu i nawet Blaise wydawał się jakiś nieswój. Co gorsza Ginny przez resztę weekendu i początek tygodnia wypytywała ją, dlaczego jest taka zamyślona. Starsza gryfonka za każdym razem odpowiadała, że to chyba ze zmęczenia i chociaż widziała, że ta wymówka nie przekonuje Rudej, to co innego miała powiedzieć? Że cały czas myśli o pocałunku w trakcie patrolu? I Malfoy'u?!
Brązowowłosa właśnie rozmyślała nad opcją ucieczki, kiedy doszedł ją znany głos.
- Eeee, Granger? Tak? - to Theodor Nott stał za nią i próbował jej coś przekazać. - Malfoy będzie za jakieś pięć minut. Akurat szedłem tutaj, więc prosił, abym ci to przekazał, żebyś się nie martwiła, że nie przyjdzie.
Hermiona tylko kiwnęła głową i jeszcze bardziej się spięła. Nie pomyślała nawet, żeby podziękować Theodorowi, ale ten już wszedł do biblioteki, zanim sobie to uświadomiła.
Malfoy rzeczywiście zjawił się za chwilę. Wyglądał słabo, jakby nie spał przez kilka dni. Uśmiechnął się jakby bardziej smutno niż zwykle i odezwał się do znerwicowanej gryfonki.
- Cześć. To jak, idziemy?
Ona tylko kiwnęła szybko głową i razem weszli do czytelni. Usiedli przy pierwszym lepszym stoliku i otworzyli podręcznik do Transmutacji.
- Czyli... teraz przerabiamy transmutację między gatunkową i ludzką. Może najpierw zajmijmy się tą pierwszą. - powiedziała w końcu Hermiona.
Zaczęła tłumaczyć mu na czym to wszystko polega, a nawet wyszukała kilka dodatkowych książek pomocniczych. Po ponad godzinie obydwoje uznali, że na dzisiaj to wystarczy i spotkają się znowu w czwartek. Brązowowłosa już miała wychodzić z biblioteki, kiedy poczuła, że ktoś łapie ją za ramię. Odwróciła się i spojrzała w stalowe oczy Malfoy'a.
- A jeśli chodzi o ten pocałunek to...
- To się nie powinno zdarzyć. - odparła szybko Hermiona i zarumieniła się lekko.
- Całkowicie się z tobą zgadzam. - dodał Draco i zaśmiał się lekko. Jego powieki ciążyły mu nieznośnie i był jeszcze bledszy niż zawsze. Chciał jeszcze coś dodać, ale gryfonka mu nie pozwoliła.
- Wyglądasz jakbyś zaraz miał paść na twarz. Może lepiej idź się połóż?
Ślizgon kiwnął tylko głową i zaczął iść w stronę dormitoriów.
- To do jutra Granger. - rzucił jeszcze tylko i zniknął za zakrętem korytarza.
- Do jutra Malfoy. - szepnęła do siebie Hermiona.
***
Dni mijały i zanim ktokolwiek się obejrzał, przyszedł październik, a razem z nim pierwszy śnieg. Hermiona nie miała prawie czasu dla siebie, ciągle tylko nauka, korepetycje Malfoy'a i znowu nauka. Na szczęście w październiku miało zrobić się lżej, dlatego wraz z pierwszymi płatkami śniegu, brązowowłosa wyszła na błonia dzierżąc w ręce jedną ze swoich ulubionych książek, "Gwiazd naszych wina". Usiadła pod wielkim dębem, tam gdzie zawsze siadywała razem z Ronem oraz Harry'm. Pogłaskała delikatnie pień starego drzewa.
- Teraz zostałam tylko ja. - wyszeptała, a jedna samotna łza spłynęła jej po policzku. Dziewczyna szybko ją otarła i zajęła się książką. Po godzinie czytania otworzyła podręcznik do Eliksirów i zaczęła czytać następne tematy.
- Cześć. - usłyszała nagle, a zaraz potem koło niej usiadł Malfoy. Westchnęła. Najbardziej lubiła uczyć się w samotności, a już zwłaszcza nie przy Malfoy'u, który zazwyczaj gadał jak najęty. Co prawda zdążyła się już w miarę przyzwyczaić, ale nie przy nauce, wtedy musiała mieć absolutny spokój.
- Nie chcę cię urazić, ale to nie jest najlepsza pora. - zaczęła, ale blondyn jej przerwał.
- Nie będę nic mówić. - obiecał.
Jeszcze raz westchnęła i dalej czytała o antidotach. Bardzo denerwowała ją obecność Malfoy'a, który na domiar złego cały czas na nią patrzył.
- Mógłbyś przestać się na mnie patrzeć?
- Tak na dobrą sprawę mógłbym, ale mi się nie chce.
- Z kim ja w ogóle rozmawiam?! - westchnęła poirytowana dziewczyna i dalej czytała. Malfoy oparł głowę o pień drzewa i zamknął przez chwilę oczy. Hermiona zerknęła na niego raz, potem drugi, aż zaczęła mu się przyglądać. Od kilku dni znów wyglądał na zmęczonego. Uwagę gryfonki przykuła twarz ślizgona. Było w niej coś uroczego. Włosy w artystycznym nieładzie, rysy twarzy takie spokojne. Dziewczyna nie zdążyła pomyśleć nic więcej, ponieważ Draco zaśmiał się lekko.
- To dziwne Granger. Najpierw krzyczysz, żebym na ciebie nie patrzył, a teraz sama mi się przyglądasz.
Otworzył swoje stalowe oczy, w których było teraz widać rozbawienie.
- A co, tylko tobie wolno? Zresztą miałeś się nie odzywać. - odpyskowała i zabrała się do dalszego czytania, ale teraz nie dało się już Malfoy'a uciszyć. Blondyn gadał jak najęty i sprawiało mu to widoczną radość, że Hermiona nie może się skupić.
- Wiesz co? - zapytała nagle dziewczyna, wpadnąwszy na genialny plan. - Jeśli już tyle nawijasz, to rób to przynajmniej w pożyteczny sposób. - wręczyła mu książkę. - Przepytaj mnie.
Ślizgon popatrzył na nią dziwnie, ale wziął od niej książkę. I tak zaczęły się ich następne wspólne spotkania. Ona siedziała i odpowiadała, a on ją pytał.
***
Kilka dni potem Hermiona siedziała w swoim pokoju i popijała herbatę. Dalej uśmiechała się na myśl o dzisiejszych korepetycjach, a raczej o tym, co działo się po nich. Wracała z Malfoy'em z biblioteki do Pokoju Wspólnego, a on w czasie drogi opowiadał jej kawały. Dawno się tak nie uśmiała.
- O Boże, co ty ze mną robisz. - pomyślała.
Nagle, ni stąd ni zowąd drzwi do jej dormitorium się otworzyły i wbiegła przez nie roztrzęsiona Ginny. Na jej policzkach dalej widniały ślady łez.
- Hej, Ginny, co się stało. - starsza gryfonka wzięła przyjaciółkę za rękę i posadziła na łóżku. Ruda zalała się nowymi łzami.
- Pokłóciłam się z Michaelem Hermiona. Powiedziałam mu, że nie mogę się dalej z nim spotykać, a on wpadł w szał. - szlochała dziewczyna.
Brązowowłosa dobrze ją rozumiała. Ginny starała się być normalna po tym co się stało, ale nie umiała. Ona dalej kochała chłopaka, który nie był jej już pisany.
- Ciii, Gin, już dobrze.
- Wtedy, on zaczął krzyczeć, że Harry... - płakała coraz głośniej. - że Harry Potter już nieee żżyje. - jąkała się. - I dlaczego w takim razie nie mmogę pokochać jjego. - teraz już płakała na dobre. - I wtedy Blaise...
- Blaise Zabbini? - zapytała zaskoczona Hermiona.
- Tak... on powiedział Michaelowi, żeby się ode mnie odwalił i mnie stamtąd zabrał, a ja przybiegłam tutaj. - zakończyła i się trochę uspokoiła. Gryfonka położyła ją ostrożnie na swoim łóżku i dała eliksir nasenny. Po kilku minutach młodsza z dziewczyn już mocno spała. Brązowooka patrzyła na przyjaciółkę ze współczuciem. Ginny bardzo mocno reagowała na wzmianki o Harrym, zresztą nie tylko ona. Hermiona czuła się bezradna. Nie mogła pomóc Rudej, bo i jak. Gdyby tylko mogła, za wszelką cenę wskrzesiłaby Harry'ego, ale nie mogła... ta cholerna bezradność...
***
Następnego dnia Hermiona sama poszła na śniadanie. Po tym jak Ginny się przebudziła długo rozmawiały. Obie bardzo dużo przeszły i postanowiły zapomnieć tak o Michaelu jak i całej tej sprawie. Ruda dalej była trochę roztrzęsiona, więc zażyła jeszcze jedną dawkę eliksiry nasennego i poszła spać.
Starsza gryfonka usiadła daleko od innych i zaczęła powoli jeść śniadanie. Nagle przyłączył się do niej Blaise.
- Widziałaś Ginny? - zapytał nerwowo zaciskając palce.
- Tak, a dlaczego pytasz?
- Chciałem z nią porozmawiać na temat... no wiesz jaki. Dobrze się czuje?
- Tak, czuje się już o wiele lepiej. Jest u mnie w pokoju, dałam jej eliksir Słodkiego Snu... ale Blaise... to chyba nie najlepszy pomysł, abyś teraz z nią rozmawiał... Postanowiłyśmy, że lepiej będzie o tym incydencie zapomnieć.
Hermiona patrzyła ze współczuciem na twarz chłopaka, który pokiwał w zamyśleniu i pewnej nostalgii głową i podniósł się ze swojego miejsca.
- Blaise! - zawołała jeszcze gryfonka. Ślizgon odwrócił się do niej. - Dziękuję, że ją od niego zabrałeś. - wyszeptała brązowowłosa. Brunet tylko się uśmiechną i odszedł.
***
Był ciepły słoneczny wtorek. Hermiona wstała rześka i wypoczęta. Ubrała się i wyszła ze swojego dormitorium. W pokoju wspólnym spotkała Malfoy'a, a raczej prawie na niego wpadła.
- Cześć. - przywitał się chłopak.
- Cześć. - odpowiedziała i uśmiechnęła się.
Chłopak spojrzał na zegarek i roześmiał się.
- Dziewiąta trzydzieści a ty dopiero idziesz na śniadanie? - zapytał i uniósł znacząco brew. - Zawsze myślałem, że jesteś rannym ptaszkiem.
- Bo jestem. - przyznała brązowowłosa i zarumieniła się.
- To masz szczęście, bo ja nie i też idę na śniadanie. - powiedział i przeszedł przez portret.
Hermiona stała przez chwilę oszołomiona, dopóki w dziurze, przez którą przed chwilą przeszedł chłopak nie pojawiła się jego głowa.
- Idziesz, czy będziesz tu tak stać do końca dnia? - zapytał sarkastycznie i znowu zniknął. Hermiona ocknęła się i ruszyła za nim.
Po śniadaniu, ruszyli na lekcje. Pierwsze były zaklęcia. W połowie drogi przyłączył się do nich Blaise Zabbini. Weszli do klasy i zajęli swoje miejsca. Hermiona zawsze siedziała sama na początku klasy. Już chciała usiąść tam, gdzie zwykle, kiedy poczuła, że ktoś ciągnie ją na drugi koniec sali.
- Co ty robisz? - syknęła do Malfoy'a, który bezceremonialnie ciągną ją za rękę.
- Nie będziesz siedziała sama jak ten kołek. - odparł i usadził ją w ławce, w której siedział już Blaise, a sam usadowił się po jej drugiej stronie. - Usiądziesz z nami.
Dziewczyna była w zbyt wielkim szoku, aby cokolwiek powiedzieć.
Po lekcji, kiedy wszyscy uczniowie wylali się z klasy, zaczęli przemieszczać się na następną lekcję.
- Muszę coś załatwić. - odezwał się nagle Malfoy. Znów był markotny. Hermiona podejrzewała, że miało to coś wspólnego z ową karteczką, którą dostał na lekcji. - Zobaczymy się... później. - krzyknął jeszcze do Hermiony i znowu znikną porwany przez falę uczniów.
Ale nie zobaczyli się. Malfoy nie przyszedł już na żadne lekcje, co wydawało się dość dziwne. Po obiedzie zaczepił ją David Ress.
- Malfoy prosił, abym ci przekazał, że nie może dzisiaj przyjść na korepetycje. - powiedział. Hermiona skinęła głową i podziękowała za informację.
_______________________________________
Hej!
No i jest nowy rozdział. W sumie, nawet niezły, ale do oceny zostawiam go wam.
Szkoła, szkoła i po szkole. Ja już o ósmej dostałam świadectwo i nie wiem jak wy,
ale ja się bardzo cieszę :) Na koniec chciałabym poprosić o KOMENTARZE! Nie zanudzając, życzę miłego czytania i oczywiście
wspaniałych wakacji.
Nie Normalna