Następnego ranka Hermiona obudziła się w wyśmienitym humorze. Szybko się ubrała i poszła na śniadanie. Po drodze dopadła ją Ginny.
- Jak dobrze, że dzisiaj sobota. - westchnęła Ruda i okręciła się wokół własnej osi. Hermiona uśmiechnęła się szeroko. - Co ty masz taki dobry humor?
- A nic, jakoś tak... - odparła wymijająco dziewczyna.
- No... powiedzmy, że ci wierzę. - mruknęła. - Ale uważaj Granger, przede mną nic się nie ukryje. - zawołała z groźną miną.
Brązowowłosa tylko się roześmiała i usiadła koło Stewatra Pinksa, a na przeciwko niej Ginny.
Gryfonka nałożyła sobie odrobinę jajecznicy i zaczęła błądzić wzrokiem po sali. Zatrzymała się na chwilę na Malfoy'u, który właśnie rozmawiał z Blaisem, Theodorem Nott'em i Davidem Ress'em.
- Hallo, ziemia do Hermiony. - usłyszała rozbawiony głos Ginny. - Budzimy się.
- Co? - zapytała mało inteligentnie starsza z dziewczyn.
Ginny tylko westchnęła.
- Pytałam, co masz zamiar dzisiaj robić?
- Ja... ja chyba pójdę do biblioteki. Jest brzydka pogoda, a ja muszę coś znaleźć.
Młodsza gryfonka pokiwała głową na znak, że rozumie.
- To do zobaczenia potem. - powiedziała i wyszła z Wielkiej Sali.
***
Hermiona siedziała w bibliotece pochylona nad jakimś wielkim, ciężkim tomem. Deszcz siąpił za oknem i zacinał w szyby. Brązowowłosa siedziała tu już ponad dwie godziny.
Zaraz po śniadaniu poszła wysłać list do Rona. Była ciekawa, czy tym razem odpisze. Ile razy pisała do swojego przyjaciela, tyle razy nie dostawała odpowiedzi. Co prawda Ginny opowiadała jej o awansach swojego brata, ale Hermionie było smutno, że Ron nie raczył jej odpisać na żaden list.
Dziewczyna przetarła zmęczone oczy i zabrała się do ponownego czytania. Szukała czegoś na temat zaklęcia Piergiesa, ale jak na razie marnie jej to szło.
Nagle drzwi biblioteki otworzyły się z hukiem i ktoś wpadł przez nie szybko. Został poczęstowany srogim spojrzeniem przez Panią Pince, która dbała o dwie rzeczy: spokój w czytelni i nienaganny stan woluminów. Hermionę niezbyt zainteresowała zaistniała sytuacja, prawdę mówiąc nawet nie podniosła oczu.
Nagle poczuła, że ktoś siada na przeciwko niej i zaczyna jej się bacznie przyglądać. Podniosła wzrok i napotkała stalowe oczy Malfoy'a wpatrujące się w nią z niemym wyczekiwaniem.
- Czego chcesz? - zapytała znużonym głosem.
- A może tak cześć Draco? - zapytał blondyn z uśmiechem. Gryfonka nic nie odpowiedziała tylko patrzyła na niego.
- No więc, po co tu przyszedłeś?
- Dobra, nie owijając w bawełnę, potrzebuję korepetycji z Transmutacji... - nie dokończył, bo Hermiona mu przerwała.
- I chcesz je brać ode mnie, dobrze rozumiem? - zapytała. Chłopak kiwną głową.
- No, mniej więcej, tak.
Brązowowłosa milczała przez chwilę.
- Nie ma mowy. - powiedziała w końcu i zebrała swoje rzeczy.
- Granger, czekaj! - krzyknął za nią za co został wypędzony z biblioteki przez wrogie krzyki bibliotekarki. - Granger, no czekaj! - złapał ją za ramię.
- Nie to nie!
- No proszę Granger, co ci szkodzi!
- Nie Malfoy, wiesz, że nie zmienię zdania. - powiedziała i przyspieszyła kroku.
Ślizgon wyprzedził ją i teraz szedł tyłem, żeby widzieć jej twarz.
- Proszę, McGonagall zagroziła mi, że jeśli się nie poprawię, to napisze do mojej matki, a ja nie mogę jej denerwować. - nalegał chłopak. Wiedział, że gryfonka jest jego ostatnią nadzieją.
- Boże ale ty jesteś upierdliwy! - krzyknęła brązowowłosa i przystanęła patrząc ze złością na Malfoy'a.
- Proszę. - powiedział jeszcze raz i zrobił słodką minę oraz oczka zbitego pieska, albo kota w butach, jak kto woli. - Proszę. - powtórzył.
Hermiona miała jeszcze przez chwilę srogą minę, ale po chwili cała złość jej minęła. Proszący, a właściwie błagający Malfoy to było niecodzienne zjawisko... i w sumie, co jej szkodziło mu pomóc?
- Dobrze, zgadzam się. - powiedziała po chwili milczenia dziewczyna. Draco uśmiechnął się szeroko. - Ale zrobimy to na moich zasadach. - powiedziała szybko.
- Ok.
- Przedstawię ci szczegóły na dzisiejszym patrolu, okej?
- Okej, to do zobaczenia. - krzyknął i już go nie było.
- Boże, co mnie do tego podkusiło? - westchnęła patrząc za oddalającym się chłopakiem.
***
Malfoy zjawił się pod moim dormitorium dokładnie za pięć dwudziesta pierwsza, tak jak się umawialiśmy. Wyszliśmy na korytarz i zaczęliśmy patrol.
- Kiedy masz czas? - zapytałam i wyciągnęłam mały notes.
- We wtorki o 16.00 i czwartki o 16.30.
- Okej, to w bibliotece?
- Może być.
Resztę patrolu żadne z nas się nie odzywało. Kiedy szliśmy jednym z korytarzy lochów Malfoy nagle przystaną.
- Słyszysz? - zapytał się i wpatrzył się w korytarz przed nami.
- Niby co? - zapytałam, ale po chwili sama usłyszałam brzęk szkła.
Już chciałam tam ruszać, kiedy oczy Malfoy'a się rozszerzyły. Chwycił mnie w swoje ramiona i pocałował. Musiał się nieźle schylić. Na początku nie wiedziałam o co chodzi, ale wcale mi to, o dziwo, nie przeszkadzało. Lecz wszystko co dobre, szybko się kończy. Tak samo stało się z tym pocałunkiem, jak szybko się zaczął, tak szybko się skończył.
- O Boże, Granger, jak późno, lepiej skończmy już ten patrol. - powiedział szybko Draco wskazując niedbałym ruchem na swój zegarek. - To pa. - rzucił jeszcze w moją stronę i odszedł korytarzem, z którego wcześniej dochodziły dziwne odgłos.
Stałam tak rozdygotana i niewiedząca, o co chodzi. Zsunęłam się po ścianie i dotknęłam swoich ust. Dopiero teraz do mnie dotarło co się stało. Tak w ogóle co to było? Podniosłam się i spojrzałam na opustoszały korytarz. Ruszyłam do Pokoju Wspólnego całkowicie zapomniawszy o tym, co razem z Malfoy'em usłyszeliśmy.
***
Draco szedł ciemnym korytarzem przyświecając sobie różdżką. Wciąż był roztrzęsiony po tym co zrobił, ale czy miał inne wyjście? Zatrzymał się przed sprawcą całego zamieszania.
- Stary, co ty ze sobą zrobiłeś? - zapytał i spojrzał krytycznie na swojego przyjaciela.
- Idź sobie, zostaw mnie z moim bólem. - bełkotał pijany chłopak.
- Co się takiego stało, co? - młody Malfoy zaczął zbierać w jedno miejsce wszystkie puste butelki po alkoholu i zniknął je jednym machnięciem różdżki.
- Koniec świata. - mruczał dalej pijany ślizgon. - Koniec świata.
- Powiesz mi w końcu co się dzieje. - warknął coraz bardziej zirytowany i przestraszony blondyn.
- Moja matka wychodzi za mąż... znowu Draco... i to nie za byle kogo, tylko tego gogusia z ministerstwa! Pieprzony...
- Chłopie, to jeszcze nie powód do dramatu! A zresztą byłem u ciebie godzinę temu, dlaczego nic mi nie powiedziałeś tylko poszedłeś i się spiłeś?
- Bo dowiedziałem się dopiero pół godziny temu, a ty byłeś wtedy na patrolu. - mruknął nadąsany.
- I w pół godziny zdążyłeś się schlać prawie do nieprzytomności?!
Ślizgon tylko bąkną coś niezrozumiale. Malfoy podszedł do niego i zarzucił sobie jego rękę na kark. Podniósł przyjaciela i zaczęli przemieszczać się do Pokoju Wspólnego Ślizgonów.
- Masz szczęście, że zająłem Granger, bo by nas wszystkich pozabijała Zabbini. - mruknął zmęczony wrażeniami blondyn. Czarnoskóry chłopak tylko złapał się za głowę.
- Draco, zaraz łeb mi pęknie. - wyjęczał.
- No i masz nauczkę, aby nie chlać po nocach, a najważniejsze nie po korytarzach. Następnym razem, jakbyś chciał się spić na moim patrolu, to mnie uprzeć, gdzie będziesz leżał, żebym nie prowadził tam Granger.
Doszli do dormitorium Blaise'a i ślizgon położył przyjaciela na łóżku. Zdjął mu buty i postawił na stoliku koło łóżka dużą porcję eliksiru na kaca.
- Lepiej śpij Diable. - mruknął. - Bo jutro czeka cię cięęęęęężki poranek.
***
Hermiona długo nie mogła zasnąć, zresztą podobnie jak Draco. Oboje myśleli o tym nieszczęsnym pocałunku i oboje postanowili to jutro wyjaśnić.
________________________________________
No i jest nowy rozdział! Przyznam, że jestem z niego zadowolona :)
Aby nie zanudzać, poproszę jeszcze tylko o jedno, a mianowicie Komentarze!
Nawet nie wiecie jak to jest bardzo motywujące do dalszego pisania.
Mam nadzieję, że w końcu pojawi się jakiś komentarz. Przyjmę nawet krytykę i
postaram się poprawić to, co według was jeszcze mi nie wychodzi.
Nie Normalna
Hmm mam nadzieje że Hermiona zbyt duża sobie nie wyobrazila :) Blaise jest komiczny. Minus jest taki że mam wrażenie jakby była w tym jaka pustka, niezapelniona. Jakby brak opisu przeżyć wewnętrznych., emocji ale mam nadzieje że z czasem aama zrozumiesz o co mo chodzi i zapelnisz tą przestrzeń ;)
OdpowiedzUsuń