piątek, 18 września 2015

Rozdział 13

Hermiona odczytała wielki nagłówek na środku pierwszej strony, który głosił:

RONALD WEASLEY RZUCA ŚWIATŁO DZIENNE
NA SZOKUJĄCE TAJEMNICE!

Hermiona przełknęła głośno ślinę patrząc na długi reportaż napisany zwykłą komputerową czcionką. Powoli zaczęła czytać.

    Czy Harry Potter był wybrańcem? Czy naprawdę pokonał Voldemorta? Jakie mroczne tajemnice skrywał Chłopiec-Który-Przeżył? Te i wiele innych pytań zadałam Panu Ronaldowi Weasley'owi, z którym miałam zaszczyt prowadzić wywiad.
- A więc, Panie Weasley...
- Ależ po cóż te ceregiele, proszę mówić mi Ron. - przerwał mi z uśmiechem.
- A więc Ron... kim był dla ciebie Harry Potter?
Widocznie się zamyślił.
- Myślę, że do pewnego czasu był moim przyjacielem. - powiedział w końcu z nutą żalu, ale i rozgoryczenia w głosie. - Jest mi bardzo żal tego co się stało. Nigdy nie sądziłem, że będziemy musieli się rozstać w taki sposób.
Umilkł na chwilę.
- A jaki był Harry Potter? - zapytałam.
- Och, był dobrym człowiekiem, ale niestety zachłannym i żądnym władzy. - na jego twarzy odmalował się smutek. - Zawsze pragnął znajdować się w centrum uwagi. Był przy tym nadpobudliwy, a czasami nawet niebezpieczny. Udawał pokornego, ale tak naprawdę miał swoje tajemnice.
- Tajemnice? Czy mógłbyś nam przybliżyć ten temat?
Ron zaśmiał się, ale nie wesoło, tylko sarkastycznie. 
- Och, Harry Potter na pewno nie był aniołkiem, a jego osoba miała wiele czarnych plam, ale jedno było pewne, nie był Wybrańcem.
Hermiona prawie widziała, jak autorka zakrywa ręką usta.
- Nie był wybrańcem? Ale w takim razie kto nim jest?!
Ron westchnął lekko i spojrzał w okno.
- To ja nim jestem. - wyznał ciężko. - To ja pokonałem Voldemorta w ostatecznej bitwie. Nigdy nie chciałem być sławny, w centrum uwagi. Za to Harry, jak już wspomniałem, łaknął publiki. Zawiązaliśmy więc porozumienie. 
Hermiona przetarła oczy ze zdziwienia. Przecież każdy, kto brał udział w II bitwie o Hogwart wiedział, że to były bzdury, nie prawda!
Nie miała zamiaru dalej czytać tego lipnego wyjaśnienia. Przeskoczyła kilka linijek i jej wzrok natrafił na kolejne pytanie dziennikarki.
- Czy Panna Granger wiedziała o tym wszystkim? W końcu można było ja nazwać bliską przyjaciółką sławnego Harry'ego Pottera.
Przy tym temacie lekko się spiął. Wyczułam, że to dla niego drażliwy temat. Co się tu dziwić, przecież uważał tą dziewczynę za prawie siostrę.
- Nie wiem, czy była tego świadoma. Biedna Hermiona była strasznie omotana przez Harry'ego. Chciała mu pomóc i nie zauważała, jaka była naiwna wierząc, że on się może zmienić.
Jeszcze raz spojrzał w okno.
- Jak myślisz Ron, dlaczego Panna Granger nie przyjęła posady w ministerstwie. Na pewno wiedziała, że przyniesie jej to wielkie korzyści. Jakby nie patrzeć jesteś teraz jednym z najwyżej postawionych ludzi w państwie i masz ogromy szacunek, oraz poparcie w nas wszystkich. - powiedziałam i schyliłam lekko głowę.
Zaśmiał się krótko.
- To prawda. Ja nie wróciłem do Zamku, ponieważ wiedziałem, że po tym wszystkim co przeżyłem na wojnie szkoła nic nie jest mnie już w stanie nauczyć. Ale nie możemy mieć tego Hermionie za złe. Ona zawsze miała sentyment do tych starych murów. 
Hermiona znowu przeskoczyła kilka linijek.
- Dlaczego walczyłeś? Dlaczego postanowiłeś pokonać Voldemorta?
- Żebyśmy mogli być wolni... ale przede wszystkim dla Hermiony.
Hermiona nie mogła dalej czytać. Przebiegła wzrokiem na sam dół strony i przeczytała imię i nazwisko autorki tekstu napisane cienkim pochyłym pismem.

Ritta Skitter

Dopiero teraz poczuła na sobie palące spojrzenie dziesiątek osób zgromadzonych w Wielkiej Sali. Rozejrzała się nieprzytomnym wzrokiem wokół siebie i zdała sobie sprawę, że nie pamięta kiedy osunęła się na ławkę. Wstała i chwiejnym krokiem ruszyła ku wyjściu z Wielkiej Sali. Wpadała na ludzi i obijała się o stoły i ławy. Nie obchodziło jej to.
W pewnym momencie usłyszała swoje imię, ale nie zwróciła na to większej uwagi. Wyszła na zewnątrz i dopiero, kiedy uderzył w nią silny podmuch zimnego wiatru, zdała sobie sprawę z tego, co było napisane w gazecie. Wraz z następnym uderzeniem powietrza z jej płuc wyrwał się głośny, pełen rozpaczy krzyk. Pobiegła przed siebie targana głuchym szlochem. Nieświadoma tego co się dzieje wokół niej, biegła poprzez szkolne błonia krzycząc i płacząc. Upadała raz po raz, ale podnosiła się i biegła dalej, uderzając w co tylko się da z coraz większą mocą. Po kolejnym upadku, nie miała już siły, aby wstać, nie miała już siły na nic. Czuła się taka bezbronna i odarta z życia. Ale przede wszystkim czuła się zdradzona. Obezwładniona przez towarzysza broni, opuszczona przez przyjaciela, ugodzona przez sojusznika. Jej serce właśnie pękało na tysiące kawałków, które ulatywały do osób, które tak kochała, a które ją zostawiły. Jej mały, dopiero co z wielkim wysiłkiem posklejany świat właśnie został zdeptany i spalony.
Nie miała już siły płakać. Łzy samoistnie płynęły z jej oczu nie wydając żadnego dźwięku, nie pozostawiając dowodu na to, że kiedykolwiek leciały. Nic już nie miało znaczenia, nie dla niej, jeśli w ogóle można tak było powiedzieć.

***

- HERMIONA!
Draco biegł przez błonia wykrzykując jej imię już od dłuższego czasu. Nie odpowiedziała, nie pokazała się, nie dała żadnego znaku. Jaką miał pewność, że nie znajduje się w zamku? Żadną, po prostu przeczucie. Poznał już trochę tą dziewczynę i miał niejasne przeczucie, że znajdzie ją prędzej czy później.
Jednak nie mógł przeszukać całych błoni, prawda? Tereny zielone wokół Hogwartu były ogromne, a odnalezienie tutaj Hermiony było jak szukanie igły w stogu siana, a prawdopodobieństwo wynosiło równe zero.
Przystanął na chwilę i zastanowił się, gdzie mógłby pójść, jeśli byłby Hermioną. Zamknął oczy, i od razu jak żywe zobaczył te krótkie chwile spędzone razem z nią pod dębem. To były jedne z tych niewielu szczęśliwych chwil, kiedy na własne oczy zobaczył jak pozornie nieistotna rzecz może sprawiać tak wielką przyjemność. Kiedy patrzył jak zastanawia się nad perfekcyjną odpowiedzią na zadane przez niego pytanie, kiedy może w czymś jej pomóc.
Nogi same zaczęły prowadzić go w tamtą stronę. Miał niejasne przeczucie, że tym razem ma rację i nie pomylił się. Siedziała pod wielkim, rozłożystym dębem opierając się o jego pień. Patrzył nieobecnym wzrokiem na jezioro w oddali, którego smętne fale roztrzaskiwały się o skalisty brzeg. Nawet nie zwróciła uwagi kiedy podszedł, może go nie słyszała?
Ukląkł koło niej i spojrzał w jej oczy, w których nie było ani krzty tej zwykłej wesołości i drwiny. Powróciła ta skorupa człowieka, której tak nienawidził. Włosy miała w nieładzie, a szaty porozdzierane. Na jej kolanach i rękach widać było rany, z których sączyła się rubinowa krew, ciurkiem spływając i skapując na ziemię, na której uformowała się już niewielka kałuża. 
- Spójrz na mnie. - poprosił cicho dotykając jej ramienia.
Łzy znów utorowały sobie drogę przez jej twarz.
- Spójrz na mnie. - poprosił jeszcze raz. Uniosła lekko wzrok i popatrzyła prosto w jego stalowe oczy. W tym momencie ostatnia cząstka jej ulatującej duszy zatrzymała się w niej. W jego oczach była siła, która pozwoliła ocalić jej jeden niezniszczony dom w jej sercu, nadzieja na to, że może jeszcze nie wszystko zniszczone, że pożar nie strawił wszystkiego. 
W jednej chwili znalazła się w jego ramionach i znów zapłakała.
- Ciii... - powtarzał. - Już po wszystkim. Teraz może być już tylko lepiej.
Płakała jeszcze chwilę, aż w końcu cały żal wylał się z niej, jakby czara goryczy w końcu była pusta. Siedzieli później razem, oparci o drzewo.
- Powiedział, że zrobił to dla mnie. - odezwała się w końcu Hermiona martwym głosem. - jak on śmiał to powiedzieć? Po tym jak zostawił mnie ze wszystkim samą? Boże, to wszystko moja wina.
Draco obrócił się do niej zaskoczony.
- Nie mów tak! Nic nie jest twoją winą. Nie jesteś za wszystkich odpowiedzialna! Każdy ma swoje życie i tylko od niego zależy jak je poprowadzi.
Nie odpowiedziała. Dalej wpatrywała się w jezioro.
- Powiedział, że zrobił to dla mnie. - powtórzyła tym razem ciszej. - Że nakłamał dla mnie, że powiedział to wszystko dla mnie...
Draco przyglądał się tej dziewczynie ze smutkiem jaki odczuwał tylko raz w życiu. Nie wiedział jak jej pomóc, nie wiedział co robić. Podniósł się i delikatnie wziął brązowowłosą na ręce. Nie protestowała, nie wiedział, czy aby w ogóle była świadoma. Zaniósł ją do jej dormitorium, gdzie opatrzył wszystkie jej rany i podał Eliksir Słodkiego Snu. Znów nie protestowała. 
Kiedy patrzył na jej uśpioną twarz poczuł mocne ukłucie w sercu. Dlaczego nie protestowała? Czy Hermiona Granger którą znał dałaby się napoić eliksirem o nieznanym pochodzeniu, a zwłaszcza z jego rąk?
Patrzył jeszcze chwilę na śpiącą dziewczynę, w której nie rozpoznawał swojej Hermiony. Postanowił że wróci za jakiś czas, kiedy gryfonka się obudzi. Musiał jeszcze iść do Pansy, która nie miała wiele lepiej niż Hermiona.

***

Hermiona obudziła się dopiero późnym wieczorem. Pierwszym co zwróciło jej uwagę, był wysoki blondyn śpiący w jej fotelu. Rozejrzała się po pogrążonym w mroku pokoju. Delikatnie podniosła się na łokciach i spojrzała na śniącego chłopaka. Coś przelotnie błysnęło w jego ręku, odbijając światło księżyca wpadające łagodnie przez okno. Wytężyła wzrok patrząc w tamtą stronę i ujrzała książkę w twardej oprawie, na której blado połyskiwały srebrne tłoczone litery. Uśmiechnęła się. Naprawdę nie wiedziała, że zaczął czytać "Gwiazd naszych wina". Wyciągnęła rękę i dotknęła lekko jego dłoni. Wzdrygnął się i otworzył zaspane oczy. Potoczył zdziwionym wzrokiem po pokoju, dopóki jego oczy nie natrafiły na jej twarz. Szybko zabrała rękę i zarumieniła się lekko.
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. - wyjąkała, speszona.
Podniósł się i usiadł obok niej. Zmierzył ją troskliwym wzrokiem.
- Nie, nic się nie stało. Jak się czujesz?
Pokręciła głową i zmieniła temat. Wskazała na książkę leżącą na fotelu, na którym przed chwilą siedział.
- Czy to...?
- Tak... to znaczy nie... po prostu postanowiłem sprawdzić co czytasz...
Zarumienił się trochę, czym niezwykle poprawił jej humor. Wyglądał wtedy jak mały zmieszany chłopczyk. Szturchnęła go lekko łokciem.
- Wiem, że ci się spodobała. - powiedziała z wrednym uśmieszkiem na ustach.
Udał obrażonego i odsunął się od niej ostentacyjnie.
- No wie Pani... czytywałem lepsze. - oznajmił i elegancko odrzucił głowę w bok. Odwrócił się jednak do niej szybko i niespodziewanie skoczył na jej kolana.
- Ale chyba dam radę nauczyć Panią lepszej literatury. - powiedział kładąc się na niej i patrząc jej w oczy.
- Zejdź! Jesteś ciężki! - zawołała Hermiona, śmiejąc się i próbując zrzucić z siebie blondyna.
Ten jednak ani drgnął, tylko ze spokojem i przenikliwością wpatrywał się w jej, już roześmiane oczy. W końcu zsunął się z niej i położył obok.
- Niestety jesteś ciężkim przypadkiem. - odparł z westchnienie i rezygnacją. Chwycił ją za rękę i potarł palcami po wnętrzu jej dłoni. - Nic nie da się już zrobić.
Hermiona nie wiedziała jak się zachować. Czy ma zabrać rękę? Czy to właściwe? Ale z drugiej strony było to bardzo przyjemne. Czuła się bezpiecznie i tak... nie sama? W końcu miała kogoś, kto był z nią bez względu na wszystko.
Nie cofnęła ręki aż do czasu, kiedy zorientowała się, że jest już bardzo późno. Wstała i przetarła twarz rękami. Chłopak przyglądał się jej, kiedy szła do łazienki.
- Dobranoc. - rzuciła do niego ziewając. Uśmiechnęła się i znikła za drzwiami.
Uśmiechnął się szczerze i również podniósł się z łóżka.
- Dobranoc. - mruknął i wyszedł z pokoju.
Usłyszała ciche skrzypnięcie drzwi towarzyszące zamykaniu drzwi. Wyszedł.
Dopiero teraz z jej piersi wyrwał się radosny, pełen życia śmiech. Mimo tego, co stało się jeszcze kilka godzin temu, teraz czuła się tak szczęśliwa. Oparła się plecami o zimną ścianę łazienki, a wraz z następną salwą śmiech po jej policzkach potoczyło się kilka perłowych łez.


__________________________________

Rozdział krótki :( Wiem i bardzo was za to przepraszam,
ale najzwyczajniej zapomniałam go dokończyć. Mam bardzo 
wiele zajęć, więc jedynymi chwilami, kiedy mogę pisać notkę,
są weekendy, które jak dla mnie są o wiele za krótkie. Mam
nadzieję, że uda mi się napisać kolejny post. Trzymajcie za
mnie kciuki!


Nie Normalna

PS Rozdział nie poprawiony, bo zaraz wyjeżdżam i wstawiam go na szybko, więc wybaczcie!




8 komentarzy:

  1. Każdy kolejny rozdział jest lepszy od poprzedniego - mogę to powiedzieć z czystym sercem. :D
    Właśnie sama piszę rozdział i zacięłam się (a miałam zaczynać już ósmą stronę...! Arghh...). Szukałam inspiracji i nagle zobaczyłam, że wstawiłaś notkę. Nic więcej mi nie było trzeba. :D
    Ron, co ty, do cholery, robisz...? - Cassie jest całkowicie załamana twoim zachowaniem. Rozczarowałeś mnie i będziesz musiał z tym żyć, bo ci tego nie wybaczę (na swoje marne usprawiedliwienie dodam, że takie komentarze się pojawiają, kiedy chcę, a nie mam pomysłu co napisać :D).
    Kończę, by nie pisać więcej głupot. :D
    Czekam z niecierpliwością! :)
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    wieczne-pioro-cassie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje "głupoty" są jak najbardziej motywujące! :) Cieszę, że ci się podobało.

    NN

    OdpowiedzUsuń
  3. rozdział świetny,nie myślałam że Ron posunie sie do takiego czegoś. Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ron yghhh jak ja go nie lubię! !!!! Ale to już normaw zasadzie w kkażdym opowiadaniu albo jest kreawanny na drania albo jest tak głupi (celowo) że przyzwyczailam się do tego ;) ale wracając do rozdziału: czyżby Pansy była zakochana w Ronie? I te wszystkie tajemnice Draco. Czekam z niecierpliwością az choćby jedną nam wyjawisz. Rozdział może i krótki ale wywolal uśmiech na mojej twarzy ;) Dziękuję! ;* każdy rozdział jest jeszcze lepszy niż poprzedni. Nawet nnie wiesz jak bardzo jestem w tej historii teraz! ;) pozdrawiam, ,zycze weny i czekam na kolejny rozdział! ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze dziękuję Ci za te wszystkie komentarze! Od razu przybyło mi weny do pisania :) Po drugie, zaspojleruję Ci trochę, otóż Pansy w żadnym wypadku nie jest zakochana w Ronie yagh(wymiotuję). W całej tej sprawie chodzi o coś o wiele grubszego. A co do tajemniczych zniknięć Draco, to wszystko wyjaśni się w swoim czasie. Na razie wyjeżdżam, ale jak tylko wrócę, na pewno coś wstawię! :)

    NN

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpadłam na Twojego bloga przez przypadek (konkretnie z blogaska Cassie :3). Na początku powiem, ze bardzo spodobał mi się szablon co tylko zachęciło mnie do przeczytania ostatniego wpisu : )
    Bez bicia się przyznam, ze rozdział 13 jest jedynym jaki do tej pory przeczytałam. Myślę jednak, że na tym jednym się nie skończy, bo pomimo tego, ze był taki krótki to naprawę mnie zaciekawił.
    Mogę z niego wywnioskować (mimo, ze nie znam całej fabuły, bo muszę dopiero ja nadrobic), że Ron jest olbrzbymim kłamca. Taki z niego chytrusek na sławę, że zmienia bieg prawdziwej historii i modyfikuje fakty na swoją korzyść? A to franca z niego :x Jeszcze wciąga w to wszystko Hermione.. Ronaldzie, powinieneś się wstydzić!
    Draco bardzo mnie ujął. Jakiż on uroczy, opiekując się tak Wpadłam na Twojego bloga przez przypadek (konkretnie z blogaska Cassie :3). Na początku powiem, ze bardzo spodobał mi się szablon co tylko zachęciło mnie do przeczytania ostatniego wpisu : )
    Bez bicia się przyznam, ze rozdział 13 jest jedynym jaki do tej pory przeczytałam. Myślę jednak, że na tym jednym się nie skończy, bo pomimo tego, ze był taki krótki to naprawę mnie zaciekawił.
    Mogę z niego wywnioskować (mimo, ze nie znam całej fabuły, bo muszę dopiero ja nadrobic), że Ron jest olbrzbymim kłamca. Taki z niego chytrusek na sławę, że zmienia bieg prawdziwej historii i modyfikuje fakty na swoją korzyść? A to franca z niego :x Jeszcze wciąga w to wszystko Hermione.. Ronaldzie, powinieneś się wstydzić!
    Draco bardzo mnie ujął. Jakiż on uroczy, opiekując się tak gryfonka :3 Ciekawa jsstem na jakim etapie nasza para się znajduje. Eh, nie pozostaje mi nic innego jak nadrobić zaległości! Ale to już niestety nie dzisiaj - oczy same mi się zamykają :C

    http://slughorn.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm.. ja nie wiem co tu się stało i dlaczego mój komentarz wygląda jak wygląda xp mogę tylko napisać - wybacz :C moja komórka jest nieokielznana i naprawdę, nie wiem co znów zepsulam, ze to wszystko tak się popowtarzalo :x

      Usuń
    2. Hm.. ja nie wiem co tu się stało i dlaczego mój komentarz wygląda jak wygląda xp mogę tylko napisać - wybacz :C moja komórka jest nieokielznana i naprawdę, nie wiem co znów zepsulam, ze to wszystko tak się popowtarzalo :x

      Usuń